Czerwona koniczyna
Znajdziesz tu standaryzowane ekstrakty z czerwonej koniczyny w kapsułkach oraz płynne wyciągi. Wyjaśniamy, co oznacza standaryzacja na izoflawony, jak porównać dawki i po jakim czasie kobiety zauważają zmianę.Czytaj dalej →
Filtry
Dostępność
Marka
Forma
Dieta
Cel
Cena
Izoflawony z czerwonej koniczyny: co warto sprawdzić przed zakupem
Czerwona koniczyna (Trifolium pratense), w Polsce znana też jako koniczyna łąkowa, to pospolita roślina z rodziny bobowatych. W suplementach wykorzystuje się kwiaty i części nadziemne, bo właśnie tam gromadzą się izoflawony. Izoflawony to związki roślinne o budowie podobnej do estrogenów, dlatego nazywa się je fitoestrogenami. Wiążą się z tymi samymi receptorami co hormony, ale działają znacznie słabiej. W naszej kategorii ziół i roślin to jeden ze składników najczęściej wybieranych przez kobiety po czterdziestce.
Standaryzacja pokazuje, ile izoflawonów naprawdę kupujesz
Pod jedną nazwą na półce leżą trzy różne rzeczy.
- Ekstrakt standaryzowany ma podaną zawartość izoflawonów, zwykle 8 procent. Z 500 mg takiego ekstraktu wychodzi około 40 mg izoflawonów.
- Ekstrakt z podanym współczynnikiem DER, na przykład 4:1 lub 10:1, mówi tylko, ile surowca zużyto na gram produktu. O ilości izoflawonów nie mówi nic.
- Sproszkowane ziele i susz do naparu zawierają ich najmniej i najbardziej się różnią między partiami.
Bez standaryzacji nie porównasz dwóch preparatów, nawet jeśli oba mają na froncie „500 mg”. To pierwsza rzecz, na jaką patrzą kobiety szukające wsparcia w okresie menopauzy.
Cztery izoflawony, a nie dwa
Czerwona koniczyna dostarcza biochaninę A, formononetynę, genisteinę i daidzeinę. Dwa ostatnie znajdziesz również w soi, ale biochanina A i formononetyna są charakterystyczne dla koniczyny. Organizm przetwarza je dalej, więc końcowy efekt zależy też od tego, jak działają twoje jelita. Dlatego izoflawony z soi i te z koniczyny nie są prostymi zamiennikami, choć trafiają do tej samej grupy związków.
Jak wybieramy ekstrakty z czerwonej koniczyny
Przy tym składniku zaczynamy od standaryzacji. Do asortymentu bierzemy ekstrakty z podaną zawartością izoflawonów, bo tylko wtedy wiesz, ile realnie przyjmujesz. Odpuszczamy preparaty, które podają wyłącznie miligramy ziela. Patrzymy też na sens połączeń: koniczyna obok witaminy D lub wapnia ma logikę, koniczyna wrzucona do formuły z dwunastoma innymi ziołami zwykle nie, bo dawka każdego składnika spada wtedy do symbolicznej. Kupujemy bezpośrednio od marek, każdy produkt przechodzi przez nasz zespół ds. zgodności, a partie sprawdzamy sami i w niezależnych laboratoriach. Zobacz, jak wybieramy marki.
Czego możesz się realnie spodziewać
Bądźmy uczciwi: europejski urząd ds. bezpieczeństwa żywności (EFSA) nie zatwierdził dotąd żadnego oświadczenia zdrowotnego dla izoflawonów, więc nie możemy i nie chcemy obiecywać konkretnego efektu. To, co możemy powiedzieć, jest praktyczne. Kobiety sięgają po czerwoną koniczynę najczęściej w okresie okołomenopauzalnym, stosują ją regularnie i oceniają po kilku tygodniach, a nie po kilku dniach. Jednoskładnikowy, standaryzowany ekstrakt jest dobrym punktem wyjścia, bo łatwo go porównać i łatwo odstawić, jeśli nic się nie zmienia.
Czerwona koniczyna nie jest przeznaczona dla kobiet w ciąży i karmiących piersią. Jeśli przyjmujesz leki przeciwzakrzepowe, hormonalną terapię zastępczą, antykoncepcję hormonalną albo leki antyestrogenowe, skonsultuj suplementację z lekarzem lub farmaceutą. To samo dotyczy chorób hormonozależnych. Poza tymi sytuacjami jest to prosty, roślinny dodatek do diety dla dorosłych.
Często zadawane pytania
Czerwona koniczyna, czyli koniczyna łąkowa (Trifolium pratense), to roślina bobowata rosnąca na łąkach w całej Polsce. Do suplementów trafiają jej kwiaty i części nadziemne, bo gromadzą izoflawony. Izoflawony to fitoestrogeny: związki roślinne o budowie podobnej do estrogenów, o znacznie słabszym działaniu. Po ekstrakt sięgają najczęściej kobiety w okresie okołomenopauzalnym i po menopauzie, które chcą uzupełnić dietę o fitoestrogeny w powtarzalnej dawce.



